Not only sky is the limit (część druga, która miała być pierwszą)

„Only sky is the limit”, hasło, które wielu z was miało okazję usłyszeć czy przeczytać nie jeden raz. Gdy ja stykam się z tym zwrotem (a dzieje się to często), gdy skupiam się na jego przekazie, na sensie tych słów, czuję w sobie złość, opór, czuję jak moje ciało się napina, a w myślach pojawia się słowo „NIE!”

W gabinecie, co jakiś czas spotykam się z frustracją, z którą połączone są przekonania, przyjęte kiedyś opinie, zakorzenione w wewnętrznym dialogu zdania: „powinienem, powinnam więcej”, „inni tyle robią, a ja tak mało”, „trzeba się cały czas rozwijać”, „trzeba pokonać siebie, pokonać swoje słabości”.

Kiedy słyszę te czy podobne  słowa i  jednocześnie widzę, albo jak ramiona osoby, która je wypowiada opadają w dół, jak wraz z nimi klatka piersiowa się zapada, ciało się kuli, sprawia wrażenie jakby uszło z niego całe powietrze lub też widzę, jak ramiona osoby się unoszą zaś klatka piersiowa wypina wprowadzając ciało w stan napięcia i gotowości. Gdy dalej zaczynamy rozmawiać o tym, co się właśnie dzieje dowiaduję się o zmęczeniu, braku sił, zwątpieniu, bezsilności, a nawet o wstydzie. Kiedy w końcu dochodzimy do tego, że to jest ok, móc tyle ile się może na tę chwilę, że jest ok nie chcieć, nie móc więcej, silnej, szybciej, wydajniej, ciekawiej, intensywniej,  że jest ok zrezygnować, wycofać się, poddać,  zauważam jak oddech osoby  się stopniowo się pogłębia, ciało rozluźnia, padają słowa o uldze, pojawiają się łzy.

Limity, ograniczenia, granice istnieją w nas i pozna nami.  Nasze ciało ma swoje granice, nasze możliwości czy fizyczne czy te psychiczne czy intelektualne mają swoje ograniczenia. Pewnych rzeczy ja czy ty nie jesteśmy w stanie zmienić mimo ciężkiej pracy, mimo lat treningów, starań. Ograniczenia towarzyszą nam cały czas, są w nas, w otaczającej nas rzeczywistości, nasz czas jest ograniczony, nasze życie jest ograniczone. Jeśli uznam swoje granice, ograniczenia, słabsze elementy, jeśli je przyjmę takimi jakie są i zaakceptuję bez szukania sensu, że to po coś, że dlatego, że, gdy przyjmę je jako moją integralną  część, która jest mną. Wtedy dalej mogę przyjrzeć wybranemu ograniczeniu, mogę  sprawdzić, jakie ono jest teraz we mnie, skąd pochodzi, czy chcę tę granicę tutaj poszerzyć, czy jest to realne, jak chcę to zrobić, czy istnienie tej granicy w tym miejscu mnie unieszczęśliwia czy wprost przeciwnie daje mi komfort, bezpieczeństwo, pomaga mi. Mogę pójść za tym dalej lub to pozostawić jak jest i uznać, że tak to ograniczenie jest we mnie i może takie być.

Jestem za rozwojem, poznawaniem siebie, jestem za poszerzaniem swojej świadomości, pogłębianiem umiejętności, doświadczaniem nowego z jednoczesną troską o dobrostan swój i otoczenia. Równocześnie mam w sobie niezgodę na nieustanne przekraczanie siebie dyktowane tym, co narzuca nam przekaz medialny, społeczny, mam niezgodę na narzucanie ciału hegemonii umysłu, któremu wciąż mało.